Warmińskie historie. Wrześniowy dzień w Lidzbarku Warmińskim — pomiędzy
ezoteryką a racjonalizmem
-
[image: Panorama zamku z wieżą zegarową: Szeroki kadr na północno-wschodnie
skrzydło zamkowe oraz zrewitalizowaną, jasną wieżę dawnego przedzamcza. Na
p...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różaneczniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różaneczniki. Pokaż wszystkie posty
Ogród botaniczny UW
Zachorowałam ostatnio na kwiaty. Czasem je mrożę, czasem tylko na nie patrzę, czasem klękam, żeby mieć w obiektywie stokrotkę idealną. Nigdy nie jest idealna, ale klękam i tak.
Prawdopodobnie to dlatego, że ciągle jest tak niemożliwie, przeszywająco zimno i skoro nie ma gdzie ogrzać kości, to chociaż trochę ciepła nabieram w oczy. A może powodem są prace pani Shinozaki Megumi, która nadaje kwiatom zupełnie inny, użytkowy wymiar? Jej prace są z jednej strony wspaniałe, a z drugiej jest w nich coś... pozbawionego życia. Być może to kwestia japońskiej estetyki, która w doskonały sposób eksponuje prostą prawdę: piękno, jak wszystko, jest nietrwałe.
Ta nietrwałość w jakiś sposób przestała mi przeszkadzać, a wręcz dała coś na kształt zadowolenia. Spakowałam do niebieskiego plecaka aparat i ruszyłam popatrzeć na kwiaty. Swoją drogą zastanawiam się ile osób chodzi jeszcze gdzieś tylko po to, żeby patrzeć na kwiaty albo koty albo mrówki. Czy w ogóle warto jeszcze zaprzątać sobie głowę kwiatami?
Gdyby ktoś uznał, że warto, to polecam wybrać się do Ogrodu Botanicznego UW w czasie kiedy kwitną różaneczniki. Maj jest zupełnie w porządku. Można przechadzać się alejkami ciężkimi od zieleni i przestać na jakiś czas myśleć. Krok po kroku, noga za nogą. Krzewy, których kwiaty przypominają kolorowe kiście, pachną miodem i pszczołami. Pojedyncze, ciemnofioletowe pałeczki aromatu, równo przycięte klomby sekcji z roślinami leczniczymi. Kiedy jedni siedzą za biurkami i w pocie czoła zliczają cyferki albo statystyki, inni przekopują ciemną ziemię. A kwiaty kwitną. Co innego mają robić, skoro przyszedł już na nie czas?
wszystkie zdjęcia



Prawdopodobnie to dlatego, że ciągle jest tak niemożliwie, przeszywająco zimno i skoro nie ma gdzie ogrzać kości, to chociaż trochę ciepła nabieram w oczy. A może powodem są prace pani Shinozaki Megumi, która nadaje kwiatom zupełnie inny, użytkowy wymiar? Jej prace są z jednej strony wspaniałe, a z drugiej jest w nich coś... pozbawionego życia. Być może to kwestia japońskiej estetyki, która w doskonały sposób eksponuje prostą prawdę: piękno, jak wszystko, jest nietrwałe.
Ta nietrwałość w jakiś sposób przestała mi przeszkadzać, a wręcz dała coś na kształt zadowolenia. Spakowałam do niebieskiego plecaka aparat i ruszyłam popatrzeć na kwiaty. Swoją drogą zastanawiam się ile osób chodzi jeszcze gdzieś tylko po to, żeby patrzeć na kwiaty albo koty albo mrówki. Czy w ogóle warto jeszcze zaprzątać sobie głowę kwiatami?
Gdyby ktoś uznał, że warto, to polecam wybrać się do Ogrodu Botanicznego UW w czasie kiedy kwitną różaneczniki. Maj jest zupełnie w porządku. Można przechadzać się alejkami ciężkimi od zieleni i przestać na jakiś czas myśleć. Krok po kroku, noga za nogą. Krzewy, których kwiaty przypominają kolorowe kiście, pachną miodem i pszczołami. Pojedyncze, ciemnofioletowe pałeczki aromatu, równo przycięte klomby sekcji z roślinami leczniczymi. Kiedy jedni siedzą za biurkami i w pocie czoła zliczają cyferki albo statystyki, inni przekopują ciemną ziemię. A kwiaty kwitną. Co innego mają robić, skoro przyszedł już na nie czas?
wszystkie zdjęcia
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)